Grupa naTemat

Polakom należy się odszkodowanie od Volkswagena

Od kilku dni w światowej prasie nieprzerwanie pojawiają się informacje o „wielkim oszustwie” firmy Volkswagen. Warto przy tym zaznaczyć, iż krąg osób poszkodowanych nieuczciwymi praktykami handlowymi tej firmy nie ogranicza się tylko do jej klientów, którzy nabyli wadliwe modele samochodów. W sprawie, w której liczba pokrzywdzonych może być liczona nie w setkach czy w tysiącach, ale w milionach, głos powinien zabrać polski rząd.

Według doniesień medialnych wykryte przez międzynarodowe instytucje naruszenie prawa miało polegać na instalowaniu w samochodach marki Volkswagen specjalnego oprogramowania, dzięki któremu w czasie przeprowadzanych testów emisji spalin pojazdy spełniały stawiane przez prawo normy, przez co były dopuszczane do użytku. Kiedy jednak samochód poruszał się po drogach publicznych, to tryb oszczędnej emisji spalin miał być wyłączany, a poziom emitowanych szkodliwych dla zdrowia substancji wielokrotnie, w niektórych przypadkach nawet 40-krotnie przekraczał ustalone prawem normy.


Absolutnym skandalem jest to, że najwyraźniej opracowywane przez światowy koncern rozwiązania technologiczne służyły nie tyle ograniczeniu nadmiernej emisji trujących substancji, co skutecznemu uniknięciu weryfikacji prawdziwego poziomu tej emisji. Podejrzewam, że każdy, kto oglądał reklamę, w której pojawiało się nawiązujące do najwyższej jakości marki VW hasło „Das Auto” zastanawia się, czy nie powinno ono zostać zastąpione słowem „Der Schwindel”.

Według podawanych przez PAP informacji w Polsce może jeździć nawet 100 tysięcy aut z silnikiem VW typu EA 189. Łatwo można sobie wyobrazić, że gdyby wszyscy nabywcy obciążonych wadą modeli samochodów złożyli pozew zbiorowy przeciwko zagranicznemu koncernowi, to nie pomieściłaby ich żadna sala sądowa. Już sam fakt, iż ofiarami oszustwa dokonanego przez firmę VW może być grupa ok. 100 000 polskich obywateli powinien skłonić rząd do tego, by działając w interesie społecznym zaangażował się w rozwiązanie sporu pomiędzy klientami a firmą Volkswagen i uzyskał od koncernu wiążącą deklarację, iż każdy, kto zakupił samochód wyposażony w wadliwy system emisji spalin będzie miał prawo do wymiany silnika oraz do otrzymania należnego odszkodowania za poniesione straty.

„Stratni” są jednak nie tylko nabywcy samochodów niespełniających gwarantowanych przez firmę Volkswagen standardów, ale wszyscy Polacy, którzy są narażeni na kontakt ze szkodliwymi dla środowiska substancjami. Na moim blogu wielokrotnie alarmowałem, iż zwłaszcza w Polsce, gdzie poziom skażenia powietrza silnie trującymi, rakotwórczymi substancjami chemicznymi przekracza dopuszczone przez Unię Europejską normy, powinniśmy z nadzwyczajną determinacją eliminować wszystkie zagrożenia dla środowiska naturalnego. Jeśli zagraniczny koncern podstępem wprowadził na nasz rynek samochody, których użytkowanie przyczynia się do pogorszenia stanu zdrowia Polaków, to polski rząd nie może udawać, iż sprawa go nie dotyczy.

Wczoraj skierowałem interpelację do premier Ewy Kopacz, w której wezwałem ją, by osobiście stanęła na czele międzyresortowego zespołu, którego zadaniem byłoby podjęcie kroków prawnych przeciwko firmie VW, które zmusiłyby ten koncern do naprawienia poczynionych szkód. Polski rząd powinien więc zabezpieczyć interesy 100 tysięcy nabywców wadliwych samochodów oraz uzyskać od koncernu rekompensatę pieniężną za narażenie na szwank zdrowia i życia milionów Polaków, którzy zmuszeni są oddychać skażonym powietrzem.

Mam nadzieję, że w ferworze walki wyborczej premier Ewa Kopacz poważnie potraktuje postulaty zawarte w mojej interpelacji i będzie walczyć także o to, by przykładnie ukarać zagraniczny koncern, który najwyraźniej uczynił sobie zdrowie milionów ludzi przedmiotem kpin.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdrowiePolskaSamochody
Skomentuj