„W tym mieście to już nie ma czym oddychać"

Kiedy w mroźne wtorkowe południe przed konferencją prasową ustawialiśmy się pod Urzędem Miasta Krakowa, podszedł do nas jeden z magistrackich urzędników. Chciał zapytać, gdzie kupiliśmy maseczki antysmogowe, które mieli na sobie uczestnicy wydarzenia. Krótką rozmowę zakończyło zdanie: „Powiem wam, że tak po prawdzie w tym mieście to już nie ma czym oddychać”. Padło ono właśnie z ust miejskiego urzędnika.

Jako Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa na wtorkowej konferencji pokazywaliśmy twarde dane, z których wynika, że powietrze w Krakowie w roku 2015 nie tylko nie było lepsze, ale wręcz gorsze niż rok wcześniej. W listopadzie ubiegłego roku, kiedy smog osiągnął przerażający poziom, w Krakowie nie można było nigdzie kupić maseczek. Wiemy, bo potrzebowaliśmy ich dla naszych wolontariuszy, rozdających ostrzegawcze ulotki. W tym mieście naprawdę nie ma już czym oddychać.


A to wszystko dzieje się równolegle z propagandą uprawianą przez prezydenta miasta i jego urzędników. W listopadzie 2014 roku, tuż przed wyborem na swoją czwartą kadencję, urzędujący prezydent w wywiadzie dla Onet.pl mówił o smogu: „Myśmy ten problem praktycznie już rozwiązali. (…) podjęliśmy działania, które spowodują, że [smog] zniknie”. Jacek Majchrowski przy każdej okazji wspomina, że Kraków jest miastem, które jako pierwsze zaczęło walkę ze smogiem. Rzeczywiście, w 1995 roku rozpoczęto wymianę pieców w mieście. Przez 20 lat udało się ich wymienić około 24 tysiące. Jeśli to tempo się utrzyma, smog zniknie za 20 lat – bo zlikwidować trzeba drugie tyle.

W Krakowie o smogu mówi się stosunkowo od niedawna i głównie dzięki organizacjom pozarządowym. Prezydent tej dyskusji nie rozpoczął, ale został do niej przymuszony – są problemy, na które nie da się w nieskończoność przymykać oka. Nasze miasto ma nie tylko najgorsze powietrze w Polsce – jest też w niechlubnej pierwszej trójce w Europie. Oddychanie krakowskim powietrzem jest równoznaczne z wypalaniem 7 papierosów dziennie. Z powodu smogu co roku umiera 600 krakowian. Dzieci rodzą się mniejsze i częściej chorują. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że smog jest najpoważniejszym problemem miasta.

Mieszkańcy już to wiedzą. Prezydencka propaganda nie trafia nawet do tych, którzy są najbliżej władzy – krakowskich urzędników, czego dowodzi cytowany wyżej pan spod Magistratu. Wszyscy czekają na realne działania Prezydenta. Ale Pan Prezydent po naszej wtorkowej konferencji prasowej znów zignorował problem. Zaatakował nas tylko ustami swoich rzeczników. Ale strategia obrony przez atak, zwłaszcza nietrafiony, na długo nie wystarczy.

Trwa ładowanie komentarzy...