Koniec igrzysk

Igrzyska olimpijskie w Londynie zakończyły się niepodważalnym sukcesem sportowców.

Problem w tym, że był to głównie sukces sportowców ze Stanów Zjednoczonych, Rosji, Wielkiej Brytanii, Chińskiej Republiki Ludowej, Korei Południowej oraz z Niemiec. Polska natomiast musi zadowolić się 30 miejscem w klasyfikacji, ex aequo z Azerbejdżanem.

Niestety, jeśli chodzi o wyniki osiągane w trakcie igrzysk olimpijskich, Polsce nie udało się zatrzymać tendencji spadkowej, mającej miejsce od ponad 20 lat. W 1992 roku na igrzyskach w Barcelonie nasi sportowcy zdobyli 19 medali. W 1996 r. tych medali było już 17, w 2000 r. – 14, zaś od 8 lat Polska stale otrzymuje 10 medali. Jeszcze 4 lata temu, w trakcie igrzysk w Pekinie, pojawiła się iskierka nadziei, że uda się odwrócić wspomnianą tendencję spadkową. Chociaż również wtedy uzyskaliśmy zaledwie 10 medali, to jednak więcej wśród nich było srebra i złota.

Niestety w tym roku próby zdobycia złota w trakcie igrzysk olimpijskich były prawie tak samo skuteczne jak próby uzyskania tego surowca w transakcjach dokonywanych przez AmberGold. O ile bowiem 4 lata temu wśród dziesięciu polskich medali były aż 3 złote i 6 srebrnych, o tyle w tym roku uzyskaliśmy jedynie 2 złota i 2 srebra. W naturalny sposób musi więc pojawić się pytanie: dlaczego? Skąd bierze się tak słaba kondycja polskiego sportu? Dlaczego Polacy wypadają poniżej swoich możliwości na kolejnych igrzyskach?

Oczywiście na tak postawione pytania nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Niewątpliwie jednak zmiany w polskim sporcie należałoby rozpocząć od głębokiej reformy polskich związków sportowych. Warto przypomnieć, że kiedy przy melodii Mazurka Dąbrowskiego nasz sztangista - Adrian Zieliński odbierał zasłużony złoty medal, w siedzibie Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów redagowano już zapewne ostateczną wersję wniosku o wszczęcie przeciwko niemu postępowania dyscyplinarnego. Dokonał on bowiem tego przewinienia, że trening prowadził w sposób profesjonalny, ustalony wspólnie ze swoim trenerem, a nie wspólnie z grupą starszych, zapewne doświadczonych w działaniu działaczy.

Słuchając więc wypowiedzi „zasłużonych” prezesów, wiceprezesów, sekretarzy, nadsekretarzy i podsekretarzy z Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, PZPN-u i lub innych związków sportowych trudno nie odnieść wrażenia siermiężności i braku profesjonalizmu. Trudno nie wyczuć atmosfery zastania, niechęci do zmian, wszechogarniających układów i kolesiostwa. Trudno wreszcie nabrać przekonania, że działacze sportowi są zainteresowani czymkolwiek innym od swojego dobrego samopoczucia.

Nie ulega więc najmniejszej wątpliwości, że związkom sportowym potrzebna jest poważna reforma. To dlatego wraz z grupą posłów z Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku skierowałem do Pani Minister Joanny Muchy interpelację w sprawie demonopolizacji związków sportowych. Zaproponowaliśmy w niej, by podobnie jak w Wielkiej Brytanii czy w Stanach Zjednoczonych, konkurencja miała miejsce nie tylko między sportowcami, ale także pomiędzy organizacjami sportowymi. Uznaliśmy, że jedynie wprowadzenie rynkowych reguł gry jest w stanie trwale zmienić sposób działania obecnych związków sportowych.

Z niecierpliwością czekam więc na odpowiedź Pani Minister. Liczę, że zgodnie z tym co zasugerowaliśmy w interpelacji, Ministerstwo Sportu rozpocznie walkę z monopolem związków sportowych oraz zaproponuje program głębokich reform instytucjonalnych.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Olimpiada w Londynie
Skomentuj