Firma na próbę – mówimy Platformie „sprawdzam”

Z badań GFK Polonia wynika, że 36 % Polaków chce założyć własną firmę. Wśród studentów aż 78% ankietowanych rozważa założenie własnego biznesu. Jeśli te dane są prawdziwe, to teoretycznie moglibyśmy mieć w Polsce 10 milionów firm. A w rzeczywistości jest ich 2 miliony. Dlaczego? Tu również odpowiedź dają badania społeczne. Potencjalni biznesmeni po prostu się boją – ryzyka finansowego, wysokich podatków i składek, ogromnej biurokracji. I zostają na etatach – jeśli mają to szczęście i mają pracę. Jeśli nie – zasilają szeregi bezrobotnych (których mamy już w Polsce grubo ponad 2 miliony, najwięcej od prawie dekady) albo wyjeżdżają za pracą za granicę (emigrowały również ponad 2 miliony Polaków).

Ale badania mówią zgodnie jeszcze jedno: największe obawy budzi sam początek działalności. Najtrudniejsze jest zrobienie pierwszego kroku. Ci, którzy się na to decydują, często – mimo wcześniejszych obaw – radzą sobie później na rynku. Dlatego właśnie obowiązkiem państwa jest tworzenie zachęt do zakładania nowych firm. I dlatego też powstał projekt ustawy, który roboczo nazywamy „firma na próbę”. To kolejny projekt Ruchu Palikota z pakietu gospodarczego, ogłoszonego na październikowym kongresie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Pisałem o nim już na blogu, kiedy składaliśmy go do laski marszałkowskiej (http://tnij.org/v1w4). Wczoraj trafił pod obrady Sejmu.

Co zaproponowaliśmy? Każdemu, kto rozważa założenie firmy, mówimy: spróbuj bez żadnego ryzyka. Zgłoś firmę za pomocą jednego prostego wniosku, co można zrobić online – i działaj. Masz trzy miesiące na przetestowanie swojego pomysłu na biznes i sprawdzenie, czy jesteś urodzonym przedsiębiorcą. Przez ten czas państwo nie może od ciebie żądać podatku dochodowego ani żadnych składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Nie będzie cię nękał i kontrolował ani ZUS, ani Urząd Skarbowy. Po takim trzymiesięcznym teście zdecydujesz, co dalej. Jeśli ty jako przedsiębiorca oraz twój pomysł się sprawdzicie – możesz kontynuować działalność, ale już na takich warunkach, jak wszyscy. Natomiast jeśli uznasz, że prowadzenie biznesu nie jest zajęciem dla ciebie – możesz w każdym momencie w trakcie tych trzech miesięcy zrezygnować bez żadnych konsekwencji. Państwo nie będzie od ciebie żądać zaległego podatku dochodowego czy składek, z których byłeś zwolniony. „Firmę na próbę” może założyć każdy, kto w ciągu ostatnich 5 lat nie prowadził działalności gospodarczej.

Dyskusja w Sejmie, jak na piątek po głosowaniach, była wyjątkowo burzliwa. Niestety, tak jak w przypadku większości ustaw z naszego pakietu gospodarczego, Platforma nie chciała dyskutować i zgłosiła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, którego poparcie zadeklarował koalicyjny PSL. Z kolei wszystkie kluby opozycyjne – o dziwo, nawet PiS – zapowiedziały poparcie ustawy.

Przedstawiając swoje stanowiska przedstawiciele PO, PSL i ministerstwa gospodarki wykorzystali przysługujący im czas na mównicy do pochwalenia się rzekomymi sukcesami koalicji w likwidowaniu barier dla przedsiębiorczości. Niestety, minister i posłowie zapomnieli o jednym. Na każde ułatwienie, które rząd daje przedsiębiorcom, przypadają dwa utrudnienia, które stwarza im minister Rostowski. Przykłady można mnożyć, ale zamiast ich wyliczania lepiej spojrzeć na obiektywny dowód – rankingi wolności gospodarczej. Polskę można znaleźć w ich szóstych, siódmych czy ósmych dziesiątkach, w towarzystwie krajów takich jak Rwanda, Zambia czy Zimbabwe.

Głównym argumentem przeciw naszemu projektowi była abolicja podatkowa – czyli fakt zwolnienia z podatku dochodowego przez trzy pierwsze miesiące działalności, co zdaniem moich adwersarzy narazi budżet na straty. To był właśnie powód, jaki podał poseł Szejnfeld, składając w imieniu PO wniosek o odrzucenie projektu. Ale argument abolicji można łatwo zbić. Po pierwsze, niewielu firmom przez pierwsze trzy miesiące działalności udaje się wypracować zyski – a więc i tak nie płacą podatku dochodowego, bo po prostu nie mają dochodów. Po drugie – jeśli ktoś chce działając w Polsce uniknąć płacenia PIT-u czy CIT-u, nie musi czekać na naszą ustawę. W każdej chwili może przerejestrować firmę do któregoś z rajów podatkowych – i w ten sposób wystrychnąć na dudka polskiego fiskusa. Mimo tych argumentów zagwarantowałem wczoraj z mównicy sejmowej, że jeśli PO wycofa swój wniosek o odrzucenie projektu i trafi on do dalszych prac, to ja sam wycofam z ustawy fragment dotyczący abolicji. Lepsza jest „firma na próbę” tylko ze zwolnieniem ze składek ZUS-owskich i biurokracji, niż brak „firmy na próbę”. Bardzo jestem ciekawy, czy – skoro zapis o abolicji podatkowej był powodem, dla którego pojawił się wniosek o odrzucenie – Platforma zachowa się uczciwie i wniosek wycofa. Mówiąc krótko, znów mówimy: „sprawdzam”.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaPracaFirmyRuch PalikotaPrawo
Skomentuj