O autorze
Jestem politykiem, posłem na Sejm VI i VII kadencji. Wcześniej pracowałem na uczelni – zrobiłem doktorat z logiki na UJ, napisałem go na stypendium w USA. Potem byłem przedsiębiorcą, współwłaścicielem dwóch firm z branży nowych technologii i turystyki. Jednak kiedy w 2005 r. zająłem się polityką, to ona okazała się moją pasją. Ma tę przewagę nad pracą naukową, że wiąże się w prosty sposób ze zmienianiem rzeczywistości, i tę przewagę nad biznesem, że jest – a przynajmniej być powinna – w równie prosty sposób prospołeczna. Jestem liberałem, zarówno w sensie gospodarczym, jak i światopoglądowym. Jestem zwolennikiem wolnego rynku i idei obywatelskości, jestem za refundacją in vitro i legalizacją związków partnerskich. Jestem z Krakowa, a sprawy mojego miasta i regionu są dla mnie szczególnie ważne. W Krakowie przewodniczę Stowarzyszeniu Logiczna Alternatywa.

Pijani rowerzyści to (już) nie przestępcy!

Wczoraj Prezydent Komorowski podpisał uchwaloną przez Sejm nowelizację Kodeksu Karnego. Tym samym zakończyła się dwuletnia walka o zniesienie idiotycznego przepisu, zgodnie z którym jazda po piwie na rowerze jest przestępstwem, karanym nawet rokiem więzienia. Już za dwa tygodnie Polska przestanie być jedynym krajem w UE, w którym za jazdę na rowerze „na gazie” można trafić za kratki.


Przepis prowadził do absurdów. Jedna z takich absurdalnych historii wydarzyła się ponad rok temu w Krakowie (szczegółowo opisałem ją tutaj), ale głośna była bardziej w Holandii. Jej bohaterem był złapany przez krakowską policję dziennikarz, który przyjechał do Krakowa na Euro 2012 z holenderską reprezentacją. Alkomat wskazał 0,6 promila – był to efekt piwa wypitego do kolacji, na którą Holender wybrał się na rowerze właśnie. Został zakuty w kajdanki, przewieziony do aresztu, kazano mu się rozebrać i oddać wszystkie rzeczy. Noc spędził w celi. Nie mógł zrozumieć, dlaczego. W Holandii, jadąc na piwo, zostawia się samochód w garażu i wsiada na rower. Ale zgodnie z polskim prawem był przestępcą.

Nie pochwalam jazdy na rowerze „na gazie”. Ale kara więzienia jest zdecydowanie niewspółmierna do przewinienia. Pijany rowerzysta na drodze stwarza zagrożenie głównie dla samego siebie – w przeciwieństwie do pijanego kierowcy samochodu, który porusza się znacznie szybciej i kieruje co najmniej tonowym pojazdem. Przed około rokiem w polskich więzieniach siedziało kilka tysięcy osób, skazanych za jazdę po pijanemu. Są łatwym łupem policjantów, którzy dzięki nim w prosty sposób podnoszą sobie statystyki wykrywalności przestępstw – bo to przecież przestępstwo. Rocznie policja łapie około 60 tysięcy rowerzystów „w stanie wskazującym”.

Walkę o usunięcie tego absurdalnego przepisu zacząłem prawie 2 lata temu – wtedy napisałem interpelację do Ministra Sprawiedliwości, który do mojej propozycji zniesienia w tym przypadku kary więzienia odniósł się, mówiąc delikatnie, sceptycznie. W marcu 2012 roku złożyliśmy więc jako Ruch Palikota krótki i prosty projekt nowelizacji Kodeksu Karnego – usuwający ten jeden absurdalny przepis. Nie trafił od razu do sejmowego kosza tylko dlatego, że w Sejmie pojawił się rządowy projekt nowelizujący tę samą ustawę – do którego nasz został dołączony. I chyba tylko temu zawdzięczamy fakt, że po raz pierwszy ustawa Ruchu Palikota została uchwalona.


Prezydent wczoraj podpisał nowelizację. Co prawda wchodzi ona w życie 1 lipca 2015 roku, ale na szczęście jest kilka wyjątków. Jednym z nich jest właśnie nasza zmiana. Już 14 dni po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw decyzji Prezydenta jazda na rowerze w stanie nietrzeźwości przestanie być w Polsce przestępstwem. Będzie tylko wykroczeniem, karanym grzywną. Jak w innych cywilizowanych krajach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...